środa, 4 grudnia 2013

409 trasa - 04.12.2013

Milówka - Ficki - Bulasówka - Hala Boracza - Żabnica Skałka.

Beskid Żywiecki. Od kilku lat chciałem poznać zielony szlak turystyczny z Milówki na Halę Boraczą i jakoś do dnia dzisiejszego nie było mi to dane.
Wczoraj, opracowując przebieg dzisiejszego dreptania posłużyłem się wydawnictwem Pascala z 1998 roku i przyznam szczerze, lektura ta zniechęciła mnie, aby nim iść. Miało być długo, monotonnie, a na koniec ciężkie podejście, które ja nazywam wyrypem.
Szlaki wiodące doliną, z natury mają to do siebie, że nie posiadają widoków. Za to mają całkiem sporo innych atrakcji. Toteż, odłożyłem lekturę do kąta i postanowiłem jednak spróbować i to w sposób zupełnie odwrotny, niż Pascal sugerował. Sugerował, że szlak nadaje się do zejścia, a nie do wyjścia.
Przyjechałem pociągiem do Milówki i sprzed niej (tam właśnie jest początek szlaku) o godzinie 8.00 wystartowałem. Musiałem nim dojść do drogi głównej i skręcić w stronę Rajczy. Nie trwało to długo, bo skręcił w lewo i teraz już tylko prosto przed siebie doliną. Szło się bardzo dobrze mimo początkowego odcinka asfaltu. Śmiałem się, że wreszcie smerf mógł wyruszyć na śnieżnojesienną trasę, gdyż im bliżej gór, tym więcej przybywało białej pokrywy. Miałem co oglądać, co focić, a i widoki po czasie (z wyższego poziomu) pokazały się. Najpierw to były zbocza Suchego Gronia, potem będąc w Bulasówce stąpałem już zboczem przeciwległego niemu Prusowa.
Tak doszedłem do rozległej polany, zwanej Halą Boraczą. Z niej już prawdziwe widoki na góry Beskidu Śląskiego i te z Żywieckiego , już wcześniej wymienione, a także pasmo od Romanki, przez Halę Pawlusią, Rysiankę po Halę Redykalną.
W samym schronisku na Hali Boraczej melduję się równo w 2 godziny po starcie, czyli o 10.00.
Spędzę tutaj czas w miłym towarzystwie do 11.15. Tutaj też, od szefowej dowiem się o akcji pt.
"Znaczki turystyczne.pl". Kupuję taki znaczek wykonany z drewna, produkowany ręcznie i załapałem bakcyla. To mój pierwszy, właśnie stąd z Hali Boraczej. Hala Boracza ma przydzielony znak pod nr 61 w Polsce. To jest inicjatywa międzynarodowa. Kiedy dziś zobaczyłem na stronie internetowej:
http://www.znaczki-turystyczne.pl
informację, że na Węgrzech takie coś było do kupienia w Bazylice w Esztergom, to aż syknąłem, że wtedy, czyli prawie miesiąc temu to przegapiłem.
Mam kolejny cel - zbieranie tych znaczków
Wracając do trasy, w czasie kiedy przebywałem w środku, zaczął wiać mocny wiatr i zaczął tworzyć śnieżne zaspy tej jesieni. Zaspy malutkie, bo i śniegu zaledwie po kostki.
Schodzę czarnym szlakiem do Żabnicy Skałki. Kiedy znikną mi znowu z horyzontu góry, bo pójdę doliną wzdłuż Potoku Studziańskiego, to najpierw podziwiał będę stworki śnieżne, a potem wytwory lodowe, zwłaszcza w potoku i nad potokiem.
Mijam kaplicę, aktualnie nieczynną, bo msze odprawiane są jedynie w niedziele od czerwca do października. Do środka zaglądam przez szybkę.
Właśnie otrzymałem sms od koleżanki, że na Stecówce spłonął poprzedniej nocy drewniany kościół. Aż mnie ścięło z nóg. Dobrze, że już blisko mety.
Na mecie, na przystanku autobusowym w Żabnicy Skałce jestem o 12.20, za 20 minut będę miał autobus do Żywca.
Dobrze, że nie posłuchałem Pascala, bo to kolejny raz, kiedy jego opisy nie odzwierciedlają rzeczywistości. Szlak, zwłaszcza zielony, jest interesujący, jak na taki, który w większości prowadzi doliną. Warto nim przejść.

2 komentarze:

  1. fajna wyprawka...ale mógłbyś się ze mną wybrać jak bedą tam kwitły krokusy....jeszcze nie spotkałam hali z krokusami...nawet na Polanie Chochołowskiej...cóż taki pech...pozdrówka Stach:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Krokusy na Boraczej? Byłem na Rysiance i to co widziałem było przepiękne. Na zachwyt krokusami zawsze z Tobą mogę pójść. Papapa

    OdpowiedzUsuń