czwartek, 28 maja 2020

851 trasa - 27.05.2020

Przełęcz Kubalonka - Kubalonka Osiedle - Przełęcz Łączecko - Stożek - Mały Stożek - Kobyla Sałasz - Dziechcinka - Pizzeria Coloratta - Wisła.

Taka chmurno-mgielna sceneria zawiera w sobie coś z tajemniczości. Tak właśnie wyglądał początek trasy, na którą po przerwie wyruszyliśmy prawie, że w komplecie. Chmura na Kubalonce. Wysiedliśmy z autobusu przy kościółku i o 9.13 ruszyliśmy Beskidzkim Szlakiem Planetarnym. Czujemy się jak na Drodze Mlecznej. To pokazanie w odpowiedniej proporcji naszego układu słonecznego jest bardzo ciekawe i ważne. Szkoda, że niszczeje i nie widać żadnych prac renowacyjnych.
Merkury, Wenus, Ziemia i Mars. Potem opuszczamy nie tylko drogę mleczną ale i galaktykę wchodząc na skrót do czerwonego szlaku GSB. Tam już inne warunki, wiatr chmury rozwiewa i pokaże się słońce. Z tym, że nie cały czas będzie bezchmurnie. One będą powodowały kolejny raz punktowe oświetlenia terenu, co nada wędrówce dodatkowego uroku.
W komentarzu do poprzedniej trasy Vittorio zauważył, że nie ma nucenia żadnych piosenek. Toteż dziś będą i to zaraz na powitanie pierwsza. Wiadoma jest moja słabość do Wenecji. Dwukrotnie zdobywała tytuł miejscowości roku... a teraz opustoszała. Na takim pustym placu Zucchero nagrał wspaniałą piosenkę i ona towarzyszyła mi już w Wiśle kiedy czekałem na przyjazd koleżanek.
Potem z kolei motyw "i tak się trudno rozstać" powracał z regularnością co pół minuty.
Już na czerwonym szlaku spotykamy konie bardzo mocne, zadbane i właściciel powiedział, że takie one jakie on. Faktycznie. Jeden już w lesie a drugi czeka na swoją kolejkę.
Tym odcinkiem czerwonego idę pierwszy raz po zmianach mimo, że nastąpiły one już dawno temu. Będzie kawa z termosu, a zaraz potem Przełęcz Łączecko i zmiana koloru szlaku na niebieski (10.13). Jest on spokojniejszy i widokowy też. Będzie w pewnym momencie zbliżenie na będące jeszcze w chmurach schronisko na Stożku. Zanim tam dojdziemy, to chmury odpuszczą.
Kolorystyka to zieleń i brąz, a ten brąz to nic innego jak zmarznięte liście po mocnych przymrozkach.
Idziemy i pójdziemy w znacznej części trasy w wodzie. Wreszcie jest po deszczach tyle wody, że już w ziemię nie wsiąka i spływa dróżkami, w tym tymi szlakowymi.
Po dojściu na granicę polsko-czeską widzimy powalone drzewa, na których jest zatrzęsienie nowych szyszek. Widzimy połacie uschniętych drzew po czeskiej stronie... czyżby i na drzewa przyszła zaraza.
Szyszki będą również na niezwalonych drzewach i to zapowiada ich urodzaj w tym roku, podobnie jak borówki.
Od długiego czasu wreszcie możemy wejść do schroniska i to dzieje się na Stożku, gdzie przychodzimy o 11.25. Zasady przeciwdziałania pandemii tu obowiązują, ale już można napić się espresso.
Pół godziny później idziemy dalej, żółtym szlakiem. Będziemy schodzili na Mały Stożek. Trwa spektakl ze światłami na zboczach gór Beskidu Śląskiego.
Na Małym Stożku jesteśmy o 11.25. Za nami stożek Stożka w barwach jesiennych. Taki ton nadają mu wspomniane zmarznięte liście.
Podziwiamy przyrodę. Spotykamy maleńką salamandrę i to bardzo nas ucieszyło.
O 13.15 dojdziemy do miejsca zwanego Kobyla Sałasz i dalej pójdziemy ponownie niebieskim, ale innym szlakiem. Będzie sporo wędrowania przez lasy, ale w jednym z okienek między drzewami będzie zbliżenie na Lepiarzówkę na Soszowie.
W gospodarstwie gdzie przed laty hodowane były daniele dziś ich miejsce zajmują krówki.
Znowu lasem, znowu w  wodzie i tak dojdziemy do miejsc, z których podziwiać będziemy różne fragmenty Wisły i otaczających ją gór.
Pod wiaduktem kolejowym zejdziemy do Dziechcinki o 14.25. Tutaj pożegnamy szlaki i bezszlakowo pójdziemy znaleźć dobrą pizzę. Wody w rzece Wiśle i dopływach bardzo dużo i dobrze, że tak jest.
Pizzeria Coloratta. To tam o 14.50 zasiądziemy na dłużej. Pychotki!
Potem park z letnimi wiślańskimi czytelniami w kształcie ptasich domków. Bardzo ciekawy pomysł, choć niekoniecznie zawarta w nich lektura.
Przez Plac Hoffa na centrum przesiadkowe w Wiśle Uzdrowisko. Tam o 16.15 kończymy piękną i nareszcie znowu wspólną trasę.