Turzovka Zastávka - Živčáková - Turzovka.
Po miesiącu przerwy, ponowna pielgrzymka na Żywczakową, tym razem w 5-cioosobowej grupie, choć w częściach. Może to się wydawać zawiłe, ale na miejsce startu przyjechaliśmy w 2 grupach. Pociągiem przybyły ze mną dwie koleżanki, natomiast dwójka swoim samochodem też tu dojedzie, tylko, że z powodu mgły mają opóźnienie i ustalamy telefonicznie, że my już będziemy wchodzić na górę, oni do nas dołączą.
Tak jak miesiąc temu, pociągiem przyjechało sporo pielgrzymów. Część z nich już idzie przed nami, część za nami. Zaczynamy przy figurze Mateńki na dole o 8.18. Już kilkakrotnie opisywałem ten pielgrzymi szlak, więc dziś szczegółów nie będę powtarzał.
Jest czyste, błękitne niebo, pogoda jak na zamówienie. Idziemy spokojnie, wynosimy na górę swoje problemy, potrzeby, prośby, ale też i podziękowania za doznane Łaski, a tych w ciągu tego miesiąca kilka się wydarzyło. Dziś większość pielgrzymów swoje modlitwy odmawia indywidualnie. Stąd ja podczas stacji różańcowych odmawiam tajemnicę chwalebną, zresztą później w kaplicy będę ją odmawiał po raz drugi, ale z wszystkimi wiernymi.
Drogę krzyżową przeżywam przy wyżej położonych nowszych stacjach. A przy starych pomiędzy 14-tą a 15-tą pokazuję naszej koleżance, która pierwszy raz wychodzi, miejsce gdzie w 1984 roku kilku pątnikom ukazał się żywy obraz Mateńki na 3 metrowym drzewie. Jest to opisane szczegółowo, właśnie tam.
Do kaplicy doszliśmy o 9.20. Po krótkim pokłonie oddanym Królowej Pokoju idziemy dalej, do kościoła, po drodze zabierając ze sobą wodę ze źródeł. Troszkę zaskoczeni, że Drzwi Miłosierdzia są zamknięte, wracamy z powrotem, przedtem podziwiając góry z Łysą Górą na czele.
Z uwagi na fakt, że jest piękna pogoda postanawiamy zostać na zewnątrz kaplicy i tak o 10.00 rozpoczął się wspomniany już wspólny różaniec, a o 11.00 msza święta. Oprócz ojców Ondreja i Lubosza był jeszcze trzeci kapłan. Przejmująca homilia O. Ondreja o braku wiary w kontekście dzisiejszej ewangelii, gdzie Jezus upomina swoich uczniów, że nie uwierzyli tym z nich, którzy Go wcześniej spotkali po Zmartwychwstaniu.
Przypomniał też, że jedno z głównych napomnień podczas objawień Mateńki tutaj właśnie w 1958 roku było to, że wszyscy mamy modlić się za kapłanów i zakonników. Bez tego ciężko jest im wypełniać misję. Muszą czuć modlitewne wsparcie.
Wcześniej oczywiście już przy kaplicy dołączyła do nas wspomniana dwójka. Odtąd będziemy w piątkę. Właśnie w pełnym składzie focimy się wraz z O.Ondrejem, który jak zawsze cieszył się ze spotkania z Polakami. Z kolei Alex dziś był w nastroju lirycznym i leżąc na plecach, zamiast 1 łapki, podał mi od razu wszystkie 4. Kochane psisko.
Najważniejsze jednak są przeżycia duchowe, które każdy z nas tutaj w sobie dokonywał. Bardzo się cieszę, że troje z nas było tutaj po raz pierwszy i od razu zostali zauroczeni tym miejscem. Ono naprawdę jest wyjątkowe. To przecież tutaj w dalszym ciągu wysłuchiwane są prośby, ludzie odzyskują zdrowie, porzucają nałogi, jednają się z sobą ludzie wcześniej przez całe lata żyjący we wzajemnej wrogości. Wreszcie tutaj wypraszane są skutecznie macierzyństwa, których wcześniej nie można było przeżyć.
Idziemy ponownie w stronę kościoła, a potem stamtąd przez szczyt Żywczakowej schodzić będziemy do Turzowki, też pielgrzymim szlakiem. Opuścimy Mateńkę o 12.10.
Już na dole, ponownie rozdzielamy się, bo nasza trójka ma niebawem autobus do Czadcy, a dwójka musi z powrotem dotrzeć do swojego samochodu. Jak się potem okazało, zamiast iść drogą asfaltową, wybrali powrót poprzez ponownie wyjście na Żywczakową i potem zejście na parking. Podziwiam i gratuluję pomysłu.
My natomiast na przystanku autobusowym przy ulicy Beskidzkiej w Turzowce o 13.45 kończymy przepiękną trasę-pielgrzymkę pod każdym względem. Należy sobie życzyć, żebyśmy częściej spotykali się na trasach.