środa, 6 listopada 2019

814 trasa - 06.11.2019

Vyšní Lhoty - Malá Prašivá - Prašivá - Čupel - Kotař - Komorní Lhotka.

Listopad to taki miesiąc, który rozściela na szlakach dywany bordo-brązowe i to jest piękne zanim całkiem nie zbrązowieją... nie mówiąc już o tym, jakie piękne kolory nadaje drzewom i przez to całym zboczom gór.
Dziś ponownie tylko z Seniorką, gdyż pozostałe koleżanki mają swoje zajęcia i obowiązki... ale też ten dzisiejszy dzień według czeskiej prognozy pogody (która w 99% zawsze się sprawdza) ma być słoneczny (jutro już deszcz i śnieg) w miejscu gdzie pójdziemy... i tak było, a co będzie jutro to nie sprawdzimy.
Przyjechaliśmy autobusem do Ligoty Górnej i na przystanku "Pod Praszywą" zaczęliśmy 814 trasę żółtym szlakiem o 8.16.
Jeszcze nigdy nim nie szliśmy, choćby z tego powodu, że aż do chaty prowadzi asfaltem. Jak się dziś okazało, asfalt w tym przypadku wcale nie przeszkadzał, a przy okazji odkryliśmy najkrótszą i najlepszą drogę do Chaty Prašivá na Małej Praszywie. Jeszcze na dole usłyszeliśmy dziwne odgłosy i okazało się, że dobiegają z polnej papugarni, ale najciekawsze było to, że tam świnki morskie całą rodziną hasały i tylko 2 z nich na zbliżeniu mi zapozowały. Jeszcze nigdy nie widziałem tych zwierzątek na wolności bez ogrodzenia.
Potem spokojne podchodzenie w górę, najpierw w cieniu, pod koniec w słoneczku i podziwianie kolorowych zboczy, zwłaszcza Praszywy.
Dochodzimy żółtym na wprost do chaty o 9.30, wita nas kot i ... tylko kot. Chata zamknięta. Mimo tego, że po drodze mijaliśmy mnóstwo reklam o całorocznym otwarciu, to na miejscu okazało się, że w poniedziałki i wtorki całkowicie zamknięte, a od środy do piątku otwierają o 10-tej. Sobota, niedziela o 9-tej. Skoro komin dymi, skoro są samochody, skoro są oznaki, że ludzie w środku są - to postanawiamy poczekać te pół godziny. Mamy na kawę języki po kolana, a poza tym potrzebujemy pieczątkę do potwierdzenia w książeczce Hospicjum św. Ojca Pio w Pszczynie.
Wykorzystujemy ten czas do obejrzenia kościoła św. Antoniego, oczywiście z zewnątrz, bo po letnim sezonie jest zamknięty i w tym roku będzie jeszcze msza w Sylwestra o 15-tej.  Patrzę na Odrzejnik w oddali, a także na widoczne zabudowania Frydku-Mistka.
Wracamy na 10-tą, czekamy, dzwonimy, pukamy i nic. Zupełna głusza. Wnerwiamy się, gdyż to nie pierwszy raz występuje lekceważenie turystów. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się tutaj, żeby do czegoś i kogoś się nie zrazić. Oboje z Seniorką dedukujemy po poprzednich zachowaniach, że nie lubią tu Polaków i tyle i kropka.
Miałem nadzieję, że po prawie 5-letniej przerwie coś tu się zmieniło, a jednak znowu trzeba będzie łukiem to miejsce omijać, choć sam budynek jest pięknością samą w sobie.
Idziemy jeszcze trochę żółtym ,ale jednocześnie czerwonym. Żółty odbije w lewo, a my będziemy podchodzić na szczyt Praszywy. Będziemy na nim o 10.30. Stwierdzamy, że wieża tam stojąca nachyliła się sporo w prawą stronę idąc w stronę Czupla, czyli następnego szczytu.
Tutaj ciekawe zjawisko, bo ziemia paruje i wygląda to jak wędrująca mgiełka a słońce to promieniami oświetla i momentami mam wrażenie, że za drzewami Pan Miłosierny nam te promienie przekazuje. Trudno oprzeć się takiemu wrażeniu.
Mijamy Czupel i przy szlakowskazie Pod Czuplem jesteśmy o 10.55. Trochę nam pozostało do Kotarza. Szlak nie wiedzie przez szczyt. My dziś nie dojdziemy do Chaty Kotarz, bo o 11.13 na skrzyżowaniu szlaków wejdziemy na niebieski, którym już pójdziemy do końca, co w praktyce oznacza schodzenie. Dla Seniorki ten niebieski to także debiut, dla mnie nie, bo zimą parę lat temu nim wychodziłem idąc z Gnojnika.
My dziś do Gnojnika nie pójdziemy, bo po co mamy iść asfaltem ponad 4 km i to po płaskim terenie. Te 4 km liczę oczywiście od Ligotki Kameralnej, gdzie dziś zakończymy wędrówkę.
Póki co schodzimy bardzo urokliwą ścieżką. Po prawej stronie będziemy przez drzewa mogli zobaczyć sąsiednie pasmo, a po lewej złote liście brzózek, błękitne niebo i inne przepiękne kolory natury.
Znajduję jednego gniewuska i pisząc te słowa, jest on już w żołądku i był bardzo smaczny, z tym, że musiałem dokupić trochę pieczarek, by kolacja była jak należy, ale zapach leśnego grzyba przytłumił wszystkie inne i bardzo sympatycznie zrobiło się w mieszkaniu, nawet Łatka poprosiła o swoje jedzonko, żeby mi towarzyszyć, bo ona taka towarzyska jest.
Zeszliśmy do Ligotki Kameralnej, a właściwie jej odnogi, bo jeszcze pół kilometra musieliśmy przejść, by dojść na końcowy przystanek autobusu właśnie w tej miejscowości. Tak się on nazywa "końcowy".
Mamy godzinę czasu do autobusu, ta kawa powoduje, że języki już są poza kolana, a tu restauracja w hotelu ma być otwarta dopiero za 10 minut. Nadjeżdża autobus i mamy dylemat, czy czekamy (a jak też nie otworzą?!) czy już jedziemy. Wybieramy drugi wariant i dlatego o 12.20 kończymy 814 trasę przed zamkniętymi drzwiami restauracji, a to oznacza, że żadnej pieczątki dziś nie będzie.
Będziemy przez to godzinę wcześniej w Czeskim Cieszynie i w ulubionej jadłodajni studenckiej naprzeciw dworca kolejowego będziemy mogli delektować się silnym czarnym espresso bez cukru i śmietanki. Wreszcie, ale to już po trasie.


3 komentarze:

  1. To jest wpis z fb, ale dotyczący zdjęcia z tej trasy:
    Iza Macura: Stasiu przecudowne zdjęcie! Zawsze jak widzę z bliska takie promienie, to wiem i mam takie rzeczywiste odczucie, że On jest przy mnie i uśmiecha się do mnie. I jestem pewna, że Ty też to wiesz i czułeś tak samo 😍


    Stanisław Lebiedzik: Nawet czułem dotyk poprzez promienie, ale to lepiej będzie można odczuć na następnym zdjęciu... a to będzie widoczne dopiero na blogu. Być może do północy zdążę💓

    I jak widać zdążyłem wówczas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie zobaczyć nowe tereny. Pogoda dopisała. Liście już całkowicie opadły i trochę szkoda bo bardzo lubię zieleń w górach. Trzeba jakoś przeczekać zimę i na wiosnę znowu cieszyć się soczystą zielenią. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a ja lubię i pokolorowane liście i pobielony świat śniegiem, toteż wiosenną świeżą zieleń przyjmuję zawsze z radością.
      Miło, że zajrzałeś. Wszystkiego dobrego.

      Usuń