wtorek, 5 grudnia 2017

679 trasa - 04.12.2017

Čadca - Husárik - Grečovci - Vojty - Belajka - Kýčera - Čadca.

Słowackie Kysuce, po polsku zwane Kisuce i kolejna pętelka. Tak się ostatnio składa, że nasze trasy zaczynają się i kończą w tym samym miejscu. Ma to na pewno swoje uroki i pewnie wygodne jest dla samochodziarzy, ale my tradycyjnie do Czadcy przyjechaliśmy pociągiem i o 8.16 rozpoczynamy wędrówkę tradycyjnym kwartetem, szlakiem czerwonym. Dziś nie ma ciekawszej prognozy pogody niż ta, że będzie całkowite zachmurzone, a z góry prószył będzie śnieżek. Tak będzie...  i relacja będzie w odcieniach popielu, szarości i czasem coś z innych kolorów pokaże się.
... niczym na przekór w głowie gra letni Boney M. i za jakiś czas będziemy podśpiewywać "lalala Babylon, lalala Babylon, lalala Babylon, lalala Babylon". To nie wzięło się znikąd, gdyż w 1978 roku na tradycyjnym balu zakładowego KTiR (były takie kiedyś huczne) orkiestra z Goleszowa zagrała nowość ówczesną i wyglądało to tak jak wyżej opisałem... ale co się ubawiliśmy to nasze i na zawsze w pamięci pozostanie.
Skoro rozgrzewka duchowa jest, to możemy piąć się w górę, przez co będziemy mieć rozgrzewkę cielesną. Śnieżek co jakiś czas popaduje, czasem intensywniej, ba ale też przed Husarikiem pokaże się błękit nieba na moment.
Husárik wita nas o 9.35, będziemy tam do 10-tej przy kawie (dziewczyny) i piwie (ja). Oczywiście, że od razu korzystam z ulubionego bujaka przy kominku.
Po wyjściu idziemy dalej czerwonym, który jest częścią Głównego Szlaku Kisuckiego. Przejdziemy obok domu z kotami na murze i potem już będziemy mieli skrzyżowanie szlaków, na którym zmieniamy kolor na żółty i nim będziemy schodzić do Wojtów. Co jakiś czas patrzymy jak oddalamy się od Husarika i jak to wygląda wizualnie na zasadzie (to myśmy tam byli?!). Żółtym jak do pory tylko ja wcześniej schodziłem i było to 1 listopada 2015, zresztą cała dzisiejsza trasa jest powtórką tamtej, z tym, że wtedy były widoczne kolory jesieni.
W Wojtach jesteśmy o 11-tej, kawałek asfaltem i znowu do góry na ulubione przez seniorkę i mnie osiedle Kýčera. Od dziś będzie już to ulubione miejsce nas wszystkich. Jesteśmy tam o 11.38, (to znaczy, na końcu już osiedla) i tam przy kapliczce zmieniamy kolor szlaku na zielony, który jakiś czas (po wejściu) na osiedle prowadził nas wspólnie z żółtym. Zielonym pójdziemy już do końca.
Coraz mocniej posypuje śnieg, coraz gorsza widoczność, a po wejściu na wielką polanę, wiemy gdzie iść tylko dlatego, że z seniorką kilkakrotnie tu bywaliśmy. Jako początkujący też mieliśmy problemy i kilkakrotnie musieliśmy zawracać. To jedyny odcinek na szlaku praktycznie nieoznakowany dobrze.
... no, ale to już za nami, schodzimy na osiedle w Czadcy i dalej zielonym do centrum, gdzie pojawimy się o 12.55. Mamy sporo czasu, zatem idziemy do miejskiej informacji a tam galeria rzeźbiarza Ondreja Zimka rodem z Turzowki. Z seniorką niejednokrotnie widywaliśmy jego dzieła w różnych miejscach Kisuc, a dziś część z nich widzimy tu w jednym miejscu. Widać, że pewne rzeczy artyście kojarzą się jednoznacznie, gdyż nawet obłoki mają wymyślny kształt, nie mówiąc już o rogatej piersi.
Potem przejście na dworzec kolejowy w Czadcy, tam posiedzimy jeszcze raz sobie, tym razem przy Złotym Bażancie i o 14.40 na peronie zakończy się ta jakże urokliwa trasa, mimo braku słoneczka.
Może będę go miał więcej na następnej wędrówce, bo odbędzie się dalej na południe, czyli na Węgrzech.

7 komentarzy:

  1. Świetnie zaplanwana trasa. Owszem pętle to głównie samochodziarze i rezydenci schronisk. Fajne są odcinki otwarte, ale to zawsze zależy od okoliczności.

    Jak widać wyżej już robi się błękitnie. Szkoda ze nie da się tam zostać dłużej i trzeba wracać w doliny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze potem jest szansa na ponowne dreptanie ale w innym miejscu. Zostałbym jednak dłużej na bujaku...
      Dzięki, że zajrzałeś i ślad zostawiłeś.

      Usuń
  2. Podtrzymuję to co pisałam przy poprzedniej trasie. Śliczne zdjęcia wolę oglądać przy rozpalonym kominku. Nikt dziś nie namówiłby mnie na chodzenie w śniegu a i tak musiałabym poruszać się wózkiem. Autor rzeźb i obrazów to tak po połowie pacyfista i erotoman. Ciekawa relacja, pozdrawiam dreptaczy. AC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do artysty plastyka to zgadzam się z Tobą. Może nie erotoman tylko wielbiciel biustów. Widocznie w dzieciństwie nie był odpowiednio karmiony, hahaha
      Co do ignorancji śniegu, to z tym się nie zgadzam. Serdeczności.

      Usuń
    2. Samochodziarze - zwolennicy pętelkowych tras- to my:-)Trasa bardzo nam się spodobała i mamy ją zamiar przedreptać w przyszłym roku. A jako świeżo "upieczeni" emeryci- nie mamy już tak wielkich ograniczeń czasowych... no, może tylko żeby było cieplej.
      Tereny bardzo przypominają nam okolice Lesznej, ale to przecież praawie po drugiej stronie granicy!
      Pozdrawiamy radosnie :-)

      Usuń
    3. Musiałam jeszcze dopisać, że Kycerą - osadą zagubioną w górach, też jestem zauroczona. Wygląda jak zapomniana przez świat, a przez to urokliwa. Koniecznie muszę tam pojechać. Lubię takie klimaty :-)))

      Usuń
    4. Koniecznie musisz tam pojechać, zgadzam się z Tobą. Można podreptać tam w różnych wariantach.
      Gratuluję Wam emerytur, ja do Was w marcu dołączę, choć już nim się czuję.
      Dziękuję i pozdrawiam Was.

      Usuń