sobota, 8 grudnia 2012

339 trasa - 08.12.2012

Ślemień - Gachowizna - Bąków - Zwaliska - Garlejów Groń - Janikowa Grapa - Jeleśnia.

Po dłuższej przerwie, dziś wędruję z moimi koleżankami, a za cel wybraliśmy sobie dotarcie do Starej Karczmy w Jeleśni, wyznaczonej do odwiedzenia w Paszporcie Beskidzkim.
Przez centrum Jeleśni nie wiodą szlaki turystyczne, a jedynie na jej obrzeżach. Wobec powyższego postanawiamy dotrzeć do Jeleśni i do karczmy poprzez góry Beskidu Żywieckiego, rozpoczynając wędrówkę o 7.48 szlakiem niebieskim w Ślemieniu.
Podczas wychodzenia z busiku , termometr pokazał, że na zewnątrz jest minus 19,3 stopnia Celsjusza. Mamy zatem spory mrozik, ale co to dla nas, jeśli wiemy, że będzie słonecznie i temperatura ma się podnieść o 10 stopni. To takie idealne zimowe warunki na wędrowanie.
Dla mnie osobiście od startu do mety jest to debiut. Nigdy tędy nie wędrowałem, choć niejednokrotnie przejeżdżałem.
Tuż po starcie napotykamy ruiny pieca hutniczego, który strawił pożar w 1780 roku.
Wychodzenie na Gachowiznę było monotonne, wśród drzew i stale pod górę. Pod szczytem czekała nas
niespodzianka od natury w postaci dobrej widoczności, dalekich widoków i uśmiechnięte słońce.
Tak dotarliśmy na Gachowiznę o 8.52 i tam weszliśmy na szlak żółty do Jeleśni. Pójdziemy grzbietami, a więc wyjść, zejść przez prawie cały odcinek nie było, przynajmniej nie dawało się ich odczuć.
Widoki na pasmo Beskidu  Żywieckiego , od Pilska po Romankę, widać było Królową, czyli Babią Górę, później Beskid Śląski, od Baraniej Góry po Skrzyczne i dalej, a nawet częściowo Beskid Mały.
Krajobraz okraszony puszystym świeżym śniegiem, po którym chodzenie to sama przyjemność.
Minęliśmy Bąków o 9.50, Zwaliska o 10.27, Garlejów Groń o 10.55.
Po dojściu do Janikowej Grapy (11.23) rozpoczęło się schodzenie, a właściwie zjeżdżanie na butach w dół tamtejszą stromizną. W dolinach pojawiły się mgły.
W Jeleśni przy niszczejącym budynku stacji kolejowej skończył się żółty szlak i odtąd do karczmy szliśmy już bezszlakowo. Dotarliśmy do celu o 12.24. I to jest godzina naszej mety.
Zbyt dużo czasu nie mieliśmy, jako, że busik zabrał nas stamtąd w drogę powrotną o 13.12.
Sumując - trasa urokliwa, wręcz przepiękna i cudowne towarzystwo koleżanek. Tym razem opis jak widać, też w całości na początku, jak przy poprzedniej 338 trasie.


3 komentarze:

  1. zaraz się lepiej wędruje jak piękne koleżanki towarzyszą...

    OdpowiedzUsuń
  2. A w karczmie w Jeleśni byłam latem ubiegłego roku...super restauracja...a i kilka moich fotek w albumie o Jeleśni( ale się przechwalam)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obejrzę... dzięki za podpowiedź.

    OdpowiedzUsuń