poniedziałek, 19 grudnia 2016

613 trasa - 18.12.2016

Kraków Rynek - Jama Michalikowa - Floriańska - Planty - Grodzka - Rynek - Galeria Krakowska.

Przedświąteczny Kraków zwabił mnie do siebie koncertem Ani Osmakowicz (tej samej opisanej w relacji z dnia 1 października br.) w kościele pw. św. Piotra i Pawła przy ulicy Grodzkiej. Mamy się spotkać około 12-tej, mam dla niej 19 tom "Pamiętnika Ustrońskiego", który wczoraj w Muzeum Ustrońskim miał swoją promocję, a ja w jednym z artykułów wymieniam Anię w kontekście nieistniejącego już Festiwalu Piosenki Czeskiej i Słowackiej w Ustroniu. Ma być też nasze dzielenie się opłatkiem.
Wykorzystuję czas na spacer Starym Miastem w typowo późnojesiennym klimacie. W końcu to jeszcze jest kalendarzowa jesień. Zaczynam o 9.30 mszą świętą (jako, że niedziela) w kościele Mariackim.
Po zaspokojeniu potrzeb duchowych, pora na cielesne i mam tu na myśli porządne espresso w ukochanej przeze mnie Jamie Michalikowej.
Zanim tam dojdę, to troszkę pozachwycam się rynkiem, jego choinką a zachwyt mój bierze się z tego, że otaczający koloryt (częściowo przygnębiający) daje temu miastu nowy, interesujący wygląd.
Ulica Floriańska a na niej dorabiający sobie żonglowaniem piłką człowiek... potrafi tak całymi godzinami. Takich ludzi należy wspierać, bo coś z siebie daje, a nie wyciąga ręki po datki bezpodstawnie.
Jest i Jama Michalikowa. Espresso znakomite, a ja przypominam sobie lata 80-te, kiedy tu bywałem średnio 5 razy w roku. Ten sam klimat choć ludzie inni... no i nie ma kłębów papierosowego dymu. To wyszło na dobre. Brakuje mi żywego pianisty, choć w głośnikach słyszę piękne dźwięki.
Ulicą Floriańską na Planty. Jak ja lubię po nich spacerować. Wolno, ledwo z nogi na nogę... Dawniej potrafiłem na nich spędzać i po 6 godzin. Widzę zza drzew, że niektóre domy przy okolicznych ulicach wyburzają, a na ich miejscu od razu budują coś nowego. Trochę przez to gubię orientację, co gdzie dawniej było. Co ciekawe, nie słyszę ani tu na Plantach, ani w innych miejscach, języka polskiego, dominuje ukraiński, a także angielski.
Dochodzę do podnóża Wawelu, ale bliższego kontaktu z nim dziś nie mam w planie. Od razu wstępuję na ulicę Grodzką i podchodzę do wspomnianego na wstępie kościoła św. Piotra i Pawła. Trwa msza, więc korzystając z dalszego czasu idę zjeść obiad do Baru Grodzkiego.
... i tam podczas jedzenia otrzymuję telefon od Ani, że dziś się nie zobaczymy, bo wraz z mężem mieli wypadek samochodowy jadąc tutaj. Obojgu nic się nie stało, ale samochód do kasacji. Obiecuję, że zostanę łącznikiem między organizatorami koncertu a pociągiem z Warszawy, którym dostarczone zostaną bombki choinkowe na licytację. Po czasie okazuje się, że żaden kierownik pociągu przesyłki nie przyjął obawiając się zawartości. Jakich myśmy czasów dożyli!!!
Oczekiwanie na informacje o tym, do którego pociągu mam wyjść, spędziłem na rynku. Tam byłem świadkiem spotkania opłatkowego odchodzącego na emeryturę ks. Kardynała Stanisława Dziwisza z mieszkańcami Krakowa. Jak bardzo jest lubianym tutaj człowiekiem mogłem właśnie się przekonać. Obecny tu prezydent miasta Krakowa podziękował JE w imieniu miasta. Tu widać wyraźnie, że w tym mieście, mimo różnicy poglądów współpraca jest możliwa. Tutaj się szanują wzajemnie. Szkoda, że słów JE nie nagrywali i nie wyemitowali tego w eter, chodzi mi o te mówiące o aktualnej sytuacji w kraju. Dostałoby się obozowi rządzącemu tak samo jak i drugiej stronie.
Spotkanie opłatkowe odbyło się w ramach Targów Bożonarodzeniowych. Po drugiej stronie rynku trwała 20 jubileuszowa Wigilia dla ludzi potrzebujących pomocy. Wydano tysiące posiłków. Jest jednak na tym chwalebnym dziele rysa w postaci tego, że po darmowe posiłki ustawiali się ludzie zamożni w futrach, którzy powinno raczej włączyć się w pomoc dla tego dzieła.
W końcu opisana wyżej wiadomość, że przesyłki nie będzie, spowodowała nieprzewidywalną akcję mojego żołądka. Poczułem się tutaj niepotrzebnym i stwierdziłem, że w tej sytuacji pójdę na dworzec autobusowy sprawdzić, czy nie da się wycofać zakupionego wcześniej biletu i przyśpieszyć wyjazd stąd o kilka godzin. Dało się. Zaczął padać bardzo obfity deszcz momentami ze śniegiem, więc schroniłem się do pięknie przystrojonej Galerii Krakowskiej. Ozdoby tego miejsca zastępują tym samym te, które byłyby pokazane wieczorem z iluminacją krakowskich ulic. Zamawiam małego żywieckiego portera i nim uspokajam żołądek i przy nim o 13.50 kończę pobyt na 613 krakowskiej trasie.
Na zakończenie relacji fotka "Pamiętnika Ustrońskiego", który Ania miała otrzymać, a także fotka fragmentu artykułu wraz ze zdjęciem naszym wspólnym z początku lat 80-tych.
Dzięki Ci Panie Boże, za to, że Ania i jej małżonek został ocalony z wypadku. Swoją drogą jestem przekonany, że to też zasługa Mateńki... przecież swego czasu byliśmy razem u niej na Żywczakowej.


4 komentarze:

  1. Oj! wiemy coś na temat wypadków drogowych ...
    Właśnie dzisiaj odebraliśmy samochód z naprawy, a zakwalifikowany był po wypadku do kasacji. To było zderzenie z sarną w terenie mocno zabudowanym. Na szczęście my wyszliśmy z tego bez szwanku.
    Mam nadzieję, że Twoim znajomym też nic się nie stało i wkrótce zdarzenie drogowe będzie tylko niemiłym wspomnieniem.
    Kraków jest piękny w każdej porze roku. A świąteczne dekoracje dodają uroku i jeszcze większego klimatu zaczarowanego miasta. Do tego Spotkanie Opłatkowe z JE i Targi Bożonarodzeniowe. Wszak Święta tuż tuż :-)
    Jama Michalikowa- to miejsce gdzie czas się zatrzymał i kawa inaczej smakuje ...
    ... no i zrobiło się cieplutko :-)
    Zdrowych, pogodnych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Obfitości łask Bożych, radości i szczęścia w Nowym Roku i wielu jeszcze nieodkrytych ścieżek i szlaków do przedreptania- Tobie Stachu i Twoim Bliskim życzą Danusia z Rodziną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku było czołowe zderzenie z drzewem i samochód jest do kasacji. To i tak dzięki Bogu, nic poważniejszego im się nie stało.
      Kraków jest piękny i ciekawy o każdej porze roku to fakt.
      Piękne życzenia od Was przekażę przy stole wigilijnym, ale już teraz mogę napisać śmiało, że też tego samego Wam życzymy. Dodam tylko jeśli chodzi o te ścieżki - "szlaków do wspólnego przedeptania".
      Oficjalne życzenia świąteczne ode mnie dla zaglądających tutaj złożę przy okazji następnej jeszcze przedświątecznej trasy.
      Serdecznie Was pozdrawiam.

      Usuń
  2. Na ile cię zdążyłam poznać to zaraz pofruniesz na Zivcakovą z podziękowaniem za ocalenie twoich przyjaciół i za to jesteś kochany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a nie uważasz, że w niedzielę w galerii powinny być otwarte tylko stoiska z jedzeniem i piciem i nic poza to???
      Deklaruję,że nigdy nic nie kupię w sklepach i ich multiofertach w niedziele i święta. Ludzie zatrudnieni w tych miejscach mają prawo do obcowania z rodzinami.
      Tak, poszedłem na Żywczakową, ale prosząc między innymi o zwolnienie od handlu w Polsce właśnie w normalnie wolne dni.

      Usuń