środa, 11 czerwca 2014

450 trasa - 11.06.2014

Wisła - Jarzębata - Kamienny - Trzy Kopce Wiślańskie - Telesforówka - Zakrzosek - Orłowa - Równica - Zawodzie - Ustroń Diabli Dołek.

Beskid Śląski. Podczas ostatniej majowej, 446 trasy, zawiozłem do weryfikacji książeczkę Beskidy2 i wracałem do Ustronia wzdłuż rzeki Wisły.
Dziś jadę po odbiór odznak, a powrót do Ustronia tym razem będzie górami. Zupełnie inna pogoda niż wtedy. Dziś upał i to porządny od rana.
Przyjeżdżam do Wisły autobusem o 9.24 i jest to godzina startu tej trasy szlakiem zielonym. Pierwsze kroki kieruję do PTTK po odznaki: czeską, polską, słowacką i wspólną.
Potem przy dworcu kolejowym wchodzę na szlak żółty (9.42) i nim pójdę w górę.  Zatrzymuję się w Muzeum Beskidzkim i oglądam zbiory i przypominam sobie, jak to drzewiej bywało.
Spokojnie wychodzę na Kamienny. Im wyżej, tym więcej wieje chłodny wietrzyk, a to oznacza, że dobrze się pójdzie. To będzie trasa sianokosów i trasa widokowa, bo sporo i dobrze dziś było widać, pod warunkiem, że nie pod słońce. Kamienny mijam o 11.00 i od tej chwili trasa w większości będzie wiodła lasem, wśród drzew, co oznacza, że nie będę odczuwał spiekoty na własnej skórze.
Trzy Kopce Wiślańskie mijam o 11.15, by po 5 minutach zameldować się w Telesforówce. Tak się składa, że przynajmniej raz w roku tam jestem i widzę postępy w budowie nowego obiektu.
Sympatyczna pani znana z minionych lat, ponownie urodziła dzidziusia i dziś było zastępstwo na okienku.
Dzisiejsza pani równie sympatyczna. Kupuję wodę gazowaną do plecaka, bo nie należy lekceważyć upału.
Odpoczywam tam pomiędzy 11.20 a 11.40. Potem powrót do Trzech KW , a tam wejście moje na szlak niebieski (11.45), którym pójdę aż na Równicę. Nie mam co opisywać, bo widoki na różne pasma Beskidu Śląskiego pokazują się od czasu do czasu, a to zostało utrwalone na zdjęciach.
Wspomnę poziomki, bo były smaczne i rosły koloniami w kilku miejscach. Wspomnę też piękne polne kwiaty wśród wysokich traw, tam gdzie jeszcze nie zostały skoszone.
Zakrzosek mijam o 12.11, a na szczyt Orłowej wychodzę o 13.05. Ta trasa to takie wchodzenie i schodzenie na przemian, ale przynajmniej nogi wyrabiają swoją kondycję.
Żal, że otwierana przed laty z pompą Chata na Orłowej jest już tylko wspomnieniem. Obecnie obiekt pełni rolę domu prywatnego. Brakuje w tym miejscu punktu do odpoczynku i pokrzepienia się. Trzeba z tym poczekać do Równicy.
Nie wychodzę dziś na szczyt, ale zatrzymuję się w Chacie Zbójnickiej na wytęsknione i wymarzone espresso. Trzy łyki i po kawie, ale za to ile werwy mi dodała do dalszej wędrówki. Spędziłem czas w Chacie pomiędzy 14.20 a 14.53. Potem przy schronisku PTTK o 15.00 wchodzę na czerwony szlak do Ustronia Zawodzia. Teraz tylko w dół, oj, momentami niebezpiecznie. Rozjeździli szlak mocno, zwłaszcza w jego górnej części.
Mijam Sanatorium Równica, zaglądam na kościół na Zawodziu i schodzę na najlepsze pod słońcem placki do Łukasza. Wcinam, aż mi się uszy ruszają, ale takie rarytasy nie jadam codziennie.
Meta w zaprzyjaźnionym Diablim Dołku o 16.40. No cóż, w górach było znośnie mimo upału, ale po zejściu na dół, czułem się jak Łukaszowy placek na patelni... Jedyne czego zapragnąłem to powrotu do domu i porządnego zimnego prysznica.
 

6 komentarzy:

  1. Piękna trasa Stasiu! Widokowo, barwnie, poziomkowo!
    Po takich ścieżkach nogi same niosą!
    Baza turystyczna na Orłowej dawała nadzieję na doskonałe miejsce odpoczynku. Szkoda, że już jej nie ma.
    Gratulujemy zebrania wszystkich odznak. A teraz jaki będzie kolejny cel?
    Pozdrawiamy serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba poczekać może na Beskidy3, a może coś innego się pokaże. Póki co, to realizacja swoich "zachcianek" hahaha
      Bardzo brakuje czegokolwiek dla odpoczynku na Orłowej. Ale to tak jest jeśli jest się pazernym na mamonę - mówię o właścicielce byłej Chaty na Orłowej. Turystyka kieruje się swoimi prawami i jeśli ktoś tego nie rozumie, to źle kończy interesy.
      Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam Was.

      Usuń
  2. Witam...znam te trasę...ale zastanawiam się kiedy znów razem powędrujemy...pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. a widzę, że trasa się skończyła na miejscu twojej pracy...zaraz Ci pewnie zalożyli fartuszek i do pracy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... akurat nie byłem potrzebny, bo jestem tam wtedy kiedy jest to nieodzowne. Teraz było całkiem lajtowo.

      Usuń