niedziela, 15 grudnia 2019

822 trasa - 15.12.2019

Bielsko-Biała Straconka - Magurka Wilkowicka - Przełęcz Przegibek - Bielsko-Biała Straconka.

Chmury dziś były dziś ważnym rekwizytem w spektaklu pod nazwą "Spacer na Magurkę Wilkowicką". Właśnie spacer, bo chociaż to było wejście na górę i trochę wysiłku było, to jednak należy to zaliczyć do takiej spokojnej kategorii. Na fotce schronisko na Magurce, bo jakoś tak z biegiem lat odcięli się od drugiej części nazwy - Wilkowicka. Ja dalej posługuję się dawną nazwą, by odróżnić ją od szeregu innych Magurek.
Idziemy tylko w trójkę z Seniorką i... drugą Seniorką, z którą już nie wędrowałem 5 lat. Jak ten czas leci.
Zaczynamy w Straconce przy leśniczówce po przyjeździe tutaj autobusu MZK nr 11, o 9.20 i od razu praktycznie mamy stromo pod górkę. O chmurach już nadmieniłem, sceneria ciągle będzie się zmieniać, ważne, że padać nie będzie.
Dziś wszystko jest blisko, nawet Jezioro Goczałkowickie, na które spoglądać będziemy patrząc na Bielsko-Białą i to zarówno na górę jak i z góry.
Idziemy spokojnie, nic nas nie popędza, to taki przedświąteczny luz.
Od pewnej wysokości zastajemy ścieżkę zaprószoną śniegiem i to daje już taką wstępną tęsknotę za śniegiem. Kiedy natura zmieni brązowe i szare odcienie przyrody na biel, to będzie znowu wielka radość dla oczu... choć trzeba przyznać, że i te brązy i szarości też mają swój urok.
Do schroniska na Magurce przychodzimy o 10.55, oczywiście espresso i zaskoczony jestem brakiem widokówek, a przecież do kilku osób z każdej wycieczki je wysyłam. Jeśli takowych brak, to potem muszę sam zrobić widokówki z moich zdjęć danej trasy. Jest jeszcze nadzieja, że w Gawrze na Przełęczy Przegibek będą.
Teraz odpoczywamy, choć niedługo. Podziwiamy pięknie kwitnącego grudnika w drugiej sali, ale dostępu do niego nie ma, więc fotka przez szybę. Przy okazji Seniorka przez tę samą szybę zauważa Babią Górę, jak na dłoni, co raczej tutaj jest rzadkością. Też ją sfocę, ale dopiero po wyjściu ze schroniska o 11.15. Idziemy czerwonym szlakiem początkowo. Po prawej przez gałęzie widać fragment Jeziora Międzybrodzkiego, ale góra Żar już jest nimi zasłonięta.
Sporo kolarzy w górę i w dół, tak samo piechurów. W miejscu, gdzie odbijemy niebieskim szlakiem (11.28) jest kilka grupek przyszłych przewodników, którzy przechodzą szkolenie.
Nastąpiło też sympatyczne spotkanie z kolegą z mojego koła PTTK, który w trzyosobowym składzie wychodzi na Magurkę, a my też w trzyosobowym schodzimy.
Na Przełęcz Przegibek dochodzimy równo w południe i ... niestety w Gawrze też nie ma widokówek. Miła pani tłumaczy, że są magnetki... dobrze, że są, bo mogą być pamiątką, niestety jako pocztówki służyć nie mogą. Jakaś dziwna moda zapanowała u niektórych sprzedawców, że magnetki zastąpiły widokówki, co nie ma nic wspólnego jedno z drugim. I jedno i drugie jest potrzebne.
Od razu wchodzimy na czarny szlak i nim schodzimy do Straconki, by zamknąć pętlę... ale jej nie zamkniemy, gdyż zdążymy na wcześniejszy autobus niż planowaliśmy, a ten odjeżdża z przystanku "Zakręt". Kierowca widział, że dochodzimy i zaczekał i tak z marszu w pojeździe kończymy trasę o 12.30.
Będę miał więcej czasu o pół godziny w Bielsku-Białej, więc ucieszyłem się, że pewnie tam widokówki kupię. Niestety mimo handlowej niedzieli, placówki, w których można je dostać, była zamknięte, a w otwartych ta sama śpiewka, że są magnetki. Toteż młodemu sprzedawcy powiedziałem, żeby z tyłu zrobili miejsce na znaczek i na tekst. Przewracał oczami na różne strony i chyba zaskoczył. Efekt taki, że jednak sam je sobie muszę zrobić. Plusem dłuższego czasu był bardzo dobry obiad i już w domu o tym nie musiałem myśleć.










4 komentarze:

  1. W tym roku po raz pierwszy, odkąd tylko zacząłem chodzić po górach, nie byłem na Magurce Wilkowickiej. Przeważnie była to moja pierwsza wycieczka każdego roku. Ten rok zacząłem inaczej i może dlatego tak mało wycieczek odbyłem. Liczę, że jeszcze między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem, jak pogoda dopisze, to gdzieś wyskoczę, bo wtedy mam w pracy większy luz i czasem nawet wolne dostajemy. Twoje zdjęcia wywołały u mnie masę wspomnień związanych z tym miejscem. Dzięki Twoim relacjom mogę choć w części poczuć klimat gór. Bardzo Ci dziękuję za te Twoje wpisy. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja opinia o blogu jest dla mnie zaszczytem i dziękuję, ale i ja wiele czerpię z Twojego mimo, że praca nie pozwala Ci na częste wędrowanie.
      Życzę Ci, żebyś naprawdę miewał więcej czasu na poznawanie gór i ich przemierzanie, bo to ważne jest także dla zdrowia. Tak naprawdę, to najważniejszy jest ruch.
      Z Magurką Wilkowicką to mam mieszane uczucia, bardzo lubię górę, ale mam wiele zastrzeżeń do schroniska i staram się raczej tam znajdować minimalnie. Przede wszystkim drożyzna jaka tam panuje, a są przecież inne schroniska, gdzie mają trudności z dostępem zaopatrzenia, a mimo to nie zdzierają pieniędzy z turystów. Magurka Wilkowicka i Skrzyczne w tej dziedzinie wiodą prym i o ironio... akurat tam nie ma żadnych kłopotów z zaopatrzeniem. Nawet znaczek turystyczny z Czupla, który tam kupiłem miał wyższą cenę niż ta, która w tym systemie obowiązuje. Tym samym robią złą opinię organizatorom tej ciekawej akcji.
      Kiedyś wchodziłem tam do schroniska z radością przebywania, a teraz tylko z konieczności. Nie żałuj więc, że w tym roku nie zacząłeś wędrowania górskiego od Magurki Wilkowickiej. Wszystkiego dobrego.

      Usuń
  2. Super - naprawdę świetna trasa. Kilka ciekawostek - np. takiej ceramicznej PTTKowskiej mozaiki to jeszcze nie widziałem. Pozdrowienia dla Seniorek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seniorkom przekażę i na pewno będą się tym samym rewanżowały, więc przyjmij to za pewnik.
      Myślę, że trasa pokazała, że ruch jest najważniejszym lekarstwem w każdym wieku.

      Usuń