piątek, 3 lutego 2017

621 trasa - 03.02.2017

Hrádek - Chata Hrádek - Chata Filipka - Filipka - Návsí.

Co miało być a nie jest. Miała być 2-dniowa krakowska trasa z Krakowskim Komitetem Zwalczania Raka i z Anią Osmakowicz, która w "Piwnicy pod Baranami" wczoraj występowała na rzecz tego Komitetu.
Zrezygnowałem z wyjazdu (bardzo żałując) tylko dlatego, że obawiałem się zagrypionych pasażerów w busie, który jedzie w jedną stronę ponad 3 godziny. Mając w pamięci przeleżane kilka tygodni postanowiłem, że dalszego świadomego narażania się na zarażenie nie będzie. W naszym społeczeństwie nie funkcjonuje coś takiego jak troska o drugiego człowieka i zarażeni z bakteriami wprost MUSZĄ udzielać się wtedy wszędzie: w autobusie, w kościele, w sklepie itd.!!!
Co w zamian, przecież nie usiedzę w domu bezczynnie kolejny tydzień? Jest alternatywa - pobliskie góry i perspektywa wspólnego wyjścia w nie z koleżanką z klasy ze szkoły podstawowej. Niesamowite! ale realne.
Już kilka lat temu umawialiśmy się na wspólną wędrówkę, ale koleżanka mogła to czynić jedynie w weekendy ze względu na pracę... a ja właśnie wtedy pracowałem.
Teraz już uwolniona od obowiązków może wędrować w różne dni tygodnia. Byliśmy przez 7 lat w tej samej klasie. Byliśmy ostatnim rocznikiem z obowiązkowym nauczaniem przez 7 lat. Następny rocznik podzielili na 2 części - do połowy roku 7 klas, a dla urodzonych po połowie roku już 8 klas. Jak widać reformowanie szkolnictwa ma długie i dawne korzenie. Ostatni raz z koleżanką na wycieczce byłem właśnie w 7 klasie podstawówki i to właśnie w Krakowie, a było to wiosną 1965 roku.
Tyle lat nie wędrowaliśmy wspólnie, a dziś to zmieniamy. Wiele nie brakowało, a i ta wędrówka nie doszłaby do skutku. Wychodząc z domu o 6-tej rano, zastałem na polu deszczową pompę ... i gdyby nie to, że jestem umówiony z koleżanką , zostałbym w domu. Początek lutego, serce zimy, a z nieba ulewa. Szybko wracam po parasol, a przecież wiem z czeskiej prognozy pogody, że tam gdzie pójdziemy od 8-mej ma być słońce, a czeska i słowacka prognoza nigdy nie jest fałszywa,
W końcu spotykamy się na dworcu kolejowym w Czeskim Cieszynie i jedziemy do Gródka. Koleżanka nigdy nie szła tą trasą, a ja idę nią któryś tam raz. Doskonała trasa na Wielkanocny Poniedziałek.
Zaczynamy na przystanku kolejowym w Gródku o 7.40 szlakiem zielonym. Chmury odeszły w niepamięć, a niebo robi się błękitne. W pewnym momencie zauważam, że szlak zielony powinien inaczej prowadzić, ale brak jakichkolwiek oznaczeń. Postanawiamy iść drogą, bo nią i tak dojdziemy do chaty Gródek.
Z kolei, ja już tyle lat nie szedłem "tą obwodnicą", że nie chcę wracać do właściwego szlaku.
Po godzinie o 8.40 przychodzimy pod chatę... ja jako niespokojny duch idę zapytać o pieczątkę i po czasie drzwi chaty otwierają się i mam wszystko: pieczątkę, pocztówki i na dodatek kwiatek kliwii na fotce.
Tutaj też ponownie wchodzimy na zielony szlak, którym przez kaplicę św.Izydora z Madrytu i Aleję Dobra dojdziemy po czasie do chaty Filipka (9.35). Wychodząc z domu nie spodziewałem się, że na trasie będzie tyle słońca i tak wiele doskonałych widoków.
W chacie, jak się później okazało zgubiłem zegarek, w chacie wypiłem espresso i piwo i było mi bardzo dobrze. Wychodzimy stamtąd o 10.05. Podziwiamy widoki w stronę Czantorii, Stożka, Kozubowej i podziwiamy też wyjątkowo fotogeniczną starą chałupę pod Filipką.
Na szczycie Filipki jesteśmy o 10.15 i tam zmieniamy kolor szlaku na żółty i nim w dół idziemy do Nawsia.
Meta w Nawsiu na stacji kolejowej o 11.42. Za pół godziny mamy pociąg, który zawiezie nas do Czeskiego Cieszyna, a w Trzyńcu wjeżdżamy w mgłę, która swoją gęstością obezwładnia. Mgła jest jeszcze o tej porze za oknem mojego domu.
W zaprzyjaźnionym sklepie zostawiłem parasol, co stwierdziłem po kilku godzinach pobytu w domu... a, że personel sklepu jest zaprzyjaźniony to parasol do domu trafił, zegarek niestety nie.
Była to pierwsza tegoroczna zagraniczna trasa (Czeska Republika) i pierwsza z koleżanką, o której można powiedzieć, że znamy się od piaskownicy. Jestem Ci Skarbie ogromnie wdzięczny za to wspólne dreptanie i mam nadzieję, że nie ostatnie.



4 komentarze:

  1. Grono Miłośników i uczestników Twojego Stachu wędrowania rośnie w siłę i cieszy nas to ogromnie:-)
    Relację z tej wędrówki czytałam już wczoraj - i to w wersji: czytałam, oglądałam zdjęcia... i znów wracałam do początku - na zasadzie dwa do przodu, trzy do tyłu.
    Niemniej dopiero dzisiaj na spokojnie mogłam dołożyć komentarz i wpisać tu swoje trzy grosze.
    W temacie osób zakatarzonych, nie liczących się z otoczeniem, myślę dokładnie tak jak i Ty Stachu. Szczególnie teraz- kiedy mówi się o epidemii przeziębień i grypy, narażanie innych osób na kontakt z bakteriami, kichaniem, kaszlem, jednym słowem możliwość zarażenia, świadczy o braku rozsądku i wyłączonym myśleniu. Troska o drugiego człowieka w ogóle nie istnieje w naszym społeczeństwie. A przecież są ludzie dla których kontakt z osobą przeziębioną, oznacza długie leczenie i to niejednokrotnie z komplikacjami.
    Niestety to co widzimy w sklepach, kościołach i wielu innych skupiskach świadczy o egoiźmie i totalnej ignorancji innych.
    A teraz przyjemniejsza część mojego komentarza.
    Przede wszystkim pozdrowienia dla Twojej dzielnej Towarzyszki!
    Wspaniała wyprawa, widokowa, a szlak wędrówki zachęca do powielenia w porze wiosennej.
    Szczyty gór wyłaniające się znad chmur- bajkowe!
    No i jak zwykle szczegóły które zawsze potrafisz doskonale uchwycić: mini bałwanek /ale ubrany w piękny kubraczek:-)/, uśmiechnięty czworonóg /doskonale przypominający zadowolonego psiaka:-)/, strachy na wróble /dumnie przyglądające się okolicy:-)/ i ta otaczająca biel, bez smogu:-)...
    Zdjęcia pogodne, dające wyciszenie, spokój... jak zawsze.
    Cieszymy się że Jesteś Stachu już w dobrej kondycji. Nie oglądamy żadnych seriali telewizyjnych, a Twoje wędrówki - tu pokazane i opisane, są dla nas jak kolejne odcinki serialu. "Twoje wędrówki" to miejsce gdzie ciągle coś się dzieje. I widać że nawet Ty Stachu jako ich Twórca, zmieniasz scenariusz kierując Swoje kroki w inne niż to było w planach- miejsce.
    Widocznie tak miało być!
    Pozdrawiamy serdecznie :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie każdy Twój a zarazem Wasz wpis i tak jest tym razem. Przeczytałem to Perełce a ona w odpowiedzi zaczęła kreślić kicając ósemki wokół moich nóg, a to oznacza aprobatę, hahaha
      To jest doskonała trasa na wielkanocne poniedziałki, może być w różny sposób modyfikowana. Od kilku już lat z tego właśnie korzystam.
      Dzięki za miłe słowa, bo zachęcają do dalszego poszukiwania piękna. Masz rację, to jest pewnego rodzaju serial z różnymi wątkami, bo są trasy pogodne, wesołe, są też niespodziewanie na pograniczu dramatu... i wydaje mi się, że czasem udaje pokazać mi się aktualne życie w różnych rejonach. Staram się pogodzić moje inne hobby z turystyką, jak chociażby wydarzenia kulturalne, pielgrzymki. Tak - na pewno masz rację, to jest serial. Dotąd o tym nie pomyślałem. Aktorzy się zmieniają ale powracają w innych odcinkach, scenografia za każdym razem inna... ALE TO JEST ŻYCIE A ONO JEST PIĘKNE.
      Bardzo dziękuję za odwiedziny, życzę Wam zdrowia i szczęśliwych dni, a spraw związanych z roznoszeniem zarazków już nie poruszam, bo nie mam wpływu żadnego na zachowania ludzi.

      Usuń
  2. Też uważam tak jak Danula że jest to doskonały serial i marzy mi się żebyś wyposażył się w kamerę i pokazał jeszcze więcej.
    Zmieniasz dziewczyny jak rękawiczki hahaha ale to dobrze o tobie świadczy bo jesteś koleżeński.
    Pokazałeś kolejny raz piękno ziemi z drugiej strony Czantorii i chwała ci za to. Cudownie. AC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam Cię AC za spóźnioną odpowiedź, ale dziś wirtualnie odprowadzam członków rodziny na Seszele. Aktualnie jestem w Dubaju, skąd za niecałą godzinę będą mieli kolejny samolot, a ja będę śledził na ekranie jego lot.
      Kamery nie będzie, bo wtedy czas przejścia wydłużyłby się o sto procent... a tak naprawdę to z filmów mogę korzystać pod warunkiem, że nie mojego autorstwa.
      Piszesz, że dziewczyny zmieniam a na następnej trasie znowu będę samotnym (też hahaha). Dziękuję za wizytę i pozdrawiam.

      Usuń