wtorek, 15 lipca 2014

456 trasa - 15.07.2014

Vrátna - Snilovské Sedlo - Veľký Kriváň - Snilovské Sedlo - Chata Pod Chlebom - Kopiská - Sedlo Za Hromovým - Hromové - Chleb - Snilovské Sedlo - Vrátna.

Półtora tygodnia przerwy i kolejny raz Słowacja, tym razem Mała Fatra. Właśnie tam w okolicach Wielkiego Krywania, w pierwszej połowie lipca, można spotkać kwiaty o bardzo żywych kolorach, w dodatku niektóre pachnące. Ten najlepszy okres kwitnienia już minął, ale mam nadzieję, że jeszcze załapię się na nie.
Dzięki temu, że w Żylinie zdążyłem na pośpieszny autobus do Terchowej, zyskałem godzinę czasu do przodu, niż zazwyczaj.
Stąd punktualnie o 9.00 melduję się pod wyciągiem we Wratnej. Z marszu kupuję bilet i zanim cała reszta współautobusowiczów  podeszła do kasy, ja już jechałem do góry wagonikiem. Bardzo brudne szyby i w dodatku porysowane uniemożliwiły focenie w większym zakresie, niż kilka zdjęć. Start właśnie o 9.00.
Staram się śpieszyć, bo słowacka prognoza pogody (a ta zgadza się zawsze w 99,9%) przepowiada utrzymanie w miarę słonecznej pogody do południa, potem mają być burze.
Przejazd kolejką trwa od 9.05 do 9.15. Zaraz potem wchodzę na zielony szlak i już o 9.20 zmieniam go na czerwony i idę w kierunku najwyższego szczytu Małej Fatry - Wielkiego Krywania. Widoki słabe, sporo szczytów we mgle, więc skupiam się na tym, po co przybyłem, czyli na podziwianiu fatrańskiej flory.
Faktycznie, najlepszy okres kwitnienia już minął, ale to co dziś widzę, to także miłe oku i sporo tego.
Na szczyt Wielkiego Krywania wchodzę o 9.45. Wieje mocny wiatr, więc po 5 minutach rozpoczynam powrót do zielonego szlaku, czyli na Przełęcz Snilowską. Stamtąd o 10.12 idę w kierunku Chaty Pod Chlebom. Trochę lepiej widać, ale lepszych widoków raczej dziś nie będzie.
Chata Pod Chlebom, jestem tam pomiędzy 10.37 a 11.00, wypijam espresso i kupuję 2 nowe znaczki turystyczne związane z tym miejscem i Chlebom.
Potem już po nasłonecznionym stoku, żółtym szlakiem rozpoczynam wspinaczkę na Przełęcz Za Hromowym. Teraz dopiero można podziwiać piękno fatrańskiej flory i cieszę się, że tak sobie przebieg tej trasy wymyśliłem. Na przełęczy o 11.35 zmieniam kolor szlaku ponownie na czerwony i idę na Chleb przez Hromowe (11.42).
Po dojściu na Chleb, chmury na horyzoncie zaczęły mocno ciemnieć i pojawiły się pierwsze pomruki burzy.
Sprawdza się pogoda, gdyż miało to rozpocząć się w południe, a jest 11.56.
Teraz tylko mam jeden cel, zdążyć do kolejki zanim zostanie unieruchomiona.
Ludzi bardzo dużo, część jakby sobie z tego nic nie robiła, że naciąga burza, ale zdecydowana większość, z Chleba, z Wielkiego Krywania, idzie tak jak ja, w kierunku kolejki.
Są błyskawice, ale nie poluję na nie aparatem, bo naprawdę chcę zjechać w dół.
Po raz trzeci, tym razem przelotem, melduję się dziś na Przełęczy Snilowskiej (12.12) i zielonym do kolejki.
Ludzi dużo, ale do zjeżdżania jakoś nie kwapią się. Z marszu wsiadam do wagonika, w której już czeka na odjazd rodzina z małymi dziećmi. Nie lubię burzy, a tu zaraz wjedziemy w jej objęcia, i całą tę sytuację rozjaśnia jedno słowo najmniejszego szkraba wypowiedziane do mnie "ahoj!".
Okazało się, że jeszcze tylko do jednego wagonika za nami pozwolono wsiąść. Zjazd pomiędzy 12.15 a 12.23, a potem faktycznie kolejkę zatrzymano. Miałem szczęście, że zdążyłem, choć wiatr wagonikiem kołysał, czego nie lubię. Jednak w tak sympatycznym towarzystwie, wszystko zniosłem lżej.
Potem na dole we Wratnej, przerwa na piwko, na inne rozrywki i tak do 13.15 (meta), czyli do czasu odjazdu autobusu do Żyliny. Choć miałem pelerynę, parasol, nie musiałem ich używać, a odjeżdżam w deszczu, z pomrukami grzmotowymi.
Trasa przebiegła tak, jak sobie zaplanowałem i nie musiałem sięgać po żaden inny plan awaryjny.
Chciałbym kiedyś być na Wielkim Krywaniu zimą, ale do tej pory nigdy mi się to jeszcze nie udało.

4 komentarze:

  1. no i piękną miałeś wycieczkę z burzowymi przygodami...a i kwiatki były...jak ja byłam to borówki jeszcze niedojrzałe...pozdrówka:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ale Ty nie musiałaś uciekać przed burzą, hahaha. Miło mi, że mnie odwiedziłaś tutaj.

      Usuń
  2. no nie ja nie musiałam uciekać...bo burzy nie było...a upal był niemożliwy:))) przecież ja zawsze Cię tu odwiedzam...zawsze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... no właśnie i za to dziękuję. Pozdrawiam niedzielnie.

      Usuń