piątek, 4 lipca 2014

455 trasa - 04.07.2014

Vychylovka Skanzen - Múzeum Kysuckej Dediny - Rycierky - Škorvaga - Vodárenská Nádrž - Nová Bystrica Škorvaga.

Słowackie Kysuce. Trzecia z kolei wspólna wycieczka naszej czwórki wędrowników. To miejsce wybrane zostało dlatego, gdyż jednej z naszych koleżanek brakuje nalepki do Beskidów2 z historycznej leśnej kolejki wąskotorowej w Wychylowce.
Zapowiada się gorący, słoneczny dzień. Przyjeżdżamy autobusem z Czadcy na przystanek Wychylowka Skansen o 8.48, czyli do miejsca, gdzie w ubiegłym roku zepsuł mi się aparat fotograficzny.
Czerwonym szlakiem idziemy w kierunku Muzeum Wsi Kysuckiej. Przychodzimy o 9.00, czyli wtedy, kiedy wszystko jest otwierane. Koleżanka uzyskuje nalepkę, pieczątki, zresztą pieczątki wszyscy odbijamy sobie na pamiątkę i do kroniki.
Czeka nas atrakcja w postaci jazdy zabytkową kolejką wąskotorową, ale żeby mogła pojechać, musi uzbierać się conajmniej 10 osób. Pierwszy odjazd kolejki jest o 9.15 i czekamy do tej godziny, aby odpowiednia ilość się uzbierała. Przejazd jest faktycznie atrakcją, gdyż wspina się do góry skosami.
Dawniej liczyła ponad 100 km, a dziś jako zabytek liczy tylko 10 km i część z tego jest wykorzystywana do wożenia turystów. Cały przejazd trwa pół godziny i o 9.45 mogliśmy przejść spokojnie na teren skansenu.
Zanim rozpoczniemy zwiedzanie, to tradycyjnie degustujemy złociste i kawy. Wszystko z pobliskiej skansenowskiej karczmy. Nawet skusiłem się na jedzenie "haluszek farmerskich", czyli kysuckich klusek z serem i kiełbasą. Ten wyczyn został udokumentowany, hahaha.
Potem zwiedzanie skansenu, co było widać, jest na opisach w polskim języku (w większości).
Kończymy swój pobyt w muzeum o 11.35 i idziemy do Vychylovki Rycierky szlakiem czerwonym.
Opuszczając to miejsce focę parową ciuchcię, która wagonik z turystami ciągnie w soboty i niedziele.
Po przyjściu na przystanek autobusowy w Rycierkach, od razu mamy autobus (12.13) i jedziemy nim na drugą część wędrówki do Nowej Bystrzycy Szkorwagi.
Tam wysiadamy i niebieskim rowerowym idziemy na zaporę na rzece Bystrzyca. To zajmuje nam zaledwie 15 minut i szukamy zejścia w dół, jako, że zbudowane do wychodzenia na nią schody są ogrodzone i zamknięte. Musimy przejść całą i bokiem, lasem schodzić na dół.
Widoki z tamy są urokliwe, widzimy nawet Wielki Rozsudziec na Małej Fatrze i Wielki Fatrzański Krywań.
Z dołu widzimy wielkość zapory i zdajemy sobie sprawę z tego, że gdyby kiedyś pękła betonowa zapora, to domy na dole zostaną zmyte z powierzchni ziemi.
Jest gorąco, wracamy na przystanek do Szkorwagi i tam o 13.25 jest nasza meta. Autobus do Czadcy odjedzie stamtąd za pół godziny.
Wycieczka ciekawa, choć może to wszystko było robione w zbyt szybkim tempie... ale to wszystko zależy od punktu widzenia danego człowieka, dla jednego za szybko, dla drugiego norma. Ważne, że byliśmy po raz trzeci z rzędu razem, bo na kilka miesięcy nastąpi przerwa w dreptaniu w tym składzie. Praca ma swoje zasady, a ona jest najważniejsza.

4 komentarze:

  1. Wycieczka piękna...co do tempa...jednak trzeba się dostosowywać do wszystkich...dojazd za daleki by wracać tak szybko i mieć niedosyt zwiedzania...pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że następnym razem trzeba ściśle określić oczekiwania wszystkich i znaleźć "złoty środek". ... i znowu niedosyt spowoduje chęć powrotu, a tam jest pięknie. Miłego weekendu.

      Usuń
    2. no co do mnie...to wracanie w te same miejsca...i tak dalekie...nie wchodzi w rachubę...z wiadomych Ci powodów...wieli innych miejsc jest do zwiedzenia...milej pracy w ten weekend Ci życzę>)))

      Usuń
    3. Dziękuję, jest dobrze. Też życzę Ci satysfakcji z powrotu z urlopu. Papapa

      Usuń