niedziela, 9 lutego 2020

831 trasa - 08.02.2020

Bielsko-Biała Olszówka Górna - Szyndzielnia - Przełęcz Kowiorek - Schronisko Klimczok - Na Pięciu Drogach - Na Górce - Szczyrk.

Zimą tęskni się za zimą zwłaszcza jeśli na dole jej nie ma. Wtedy idzie się w góry chociażby dla takich widoków. Przez miniony tydzień, warunków ciekawych do dreptania nie było, a ponadto miałem potyczkę z przeziębieniem, gdzie jednego dnia ono mnie łamało, a drugiego go przepędzałem i tak na zmianę. Tym razem wiedząc, że sobota ma być piękna postawiłem wszystko na jedną kartę i postanowiłem pogonić to łobuzerstwo z organizmu na świeżym powietrzu. Czy mi się udało? na 3/4 tak, a to już wiele.
Idziemy tylko w dwójkę z Seniorką, bowiem jedną z koleżanek całkowicie grypa rozłożyła, a druga wędruje z inną grupą po Beskidzie Żywieckim, gdzie jeszcze więcej jest śniegu niż w Śląskim.
Od wtorku trwa w San Remo 70-ty Festiwal Włoskiej Piosenki, gdzie w konkursie bierze udział idolka moich młodych lat, dziś 74-letnia Rita Pavone, która mimo wieku pokazała się tam dynamicznie. Ma małe szanse by zająć jakieś dobre miejsce, ale ważne, że jest i że jej piosenka konkursowa zajmuje dziś moją głowę i duszę. Dzisiejszy wieczór to finał, ale nie o tym przecież mam pisać.
Zaczynamy na pętli autobusowej linii 8 szlakiem niebieskim o 9.10. Tylko kawałek nim pójdziemy, bo do dolnej stacji wyciągu. Jeszcze jestem za słaby, aby wspinać się mocno w górę. Nie wolno przesadzać z organizmem.
Musimy czekać do 9.30 kiedy kolejka ruszy i w końcu jedziemy w górę. Kilka fotek przez szybkę będzie w kierunku jazdy, natomiast im wyżej to w tyle mamy coraz większy widok na to jak smog pożera miasta i wioski. Niesamowicie przykry widok i tego na razie nie focę.
Myślę, że to dobra okazja, by w tej relacji umieścić ważną piosenką zespołu T.Raperzy znad Wisły pt. "Antysmog song"... żeby każdy sobie wziął do serca tekst.
Na dole tego nie widzimy czym oddychamy, nawet mamy jakieś tam niebieskawe niebo, bo tylko takie może się przebić. Za to z góry to widać i tam widać czyste niebo i można oddychać czystym powietrzem.
Na górę wyjechaliśmy po 10 minutach i czerwonym szlakiem idziemy do schroniska na Szyndzielni.
Jest bajkowa zima. Szron na gałęziach, na pniach... ale temperatura już się podniosła i powoli to zaczyna opadać.
Dziś pójdziemy praktycznie cały czas pod słońce, toteż sporo takich fotek będzie. Przed schroniskiem widzimy Tatry, Babią Górę na wyciągnięcie ręki. Między nimi biała mgła, ale za to wszędzie bliżej szarawy smog.
Spotkamy sympatycznego pieska imieniem Fred chętnego do czochrania, a później na Przełęczy Kowiorek jeszcze raz.
W schronisku przy kawie spędzimy czas pomiędzy 9.50 a 10.25. Potem dalej czerwonym szlakiem. Szczyt Szyndzielni miniemy 7 minut później. Nie pójdziemy na szczyt Klimczoka, gdyż przy takiej pięknej pogodzie spodziewamy się sporo narciarzy i nie chcielibyśmy im schodząc z niego, stanowić zagrożenia. Idziemy zatem aż do schroniska Klimczok na Magurze cały czas czerwonym szlakiem.
W miejscu, gdzie żółty odbija od naszego na szczyt Klimczoka spotykamy gościa, który nam zrobił całą serię fotek, ale w relacji będą tylko dwie. Trzeba było uważać na głowy, bo z gałęzi już teraz całym ogromem szadź spadała. Cieszymy się, że zdecydowaliśmy się iść dzisiaj, bo jutro już tego nie będzie.
Zaraz po sesji ukazało się nam to, jak smog pożarł Bielsko-Białą. Trzy fotki to pokażą.
Na Przełęczy Kowiorek dziwimy się, że nie ma narciarzy, za to sporo osób schodzi z Klimczoka. Trudno, zresztą Tatry już widzieliśmy i jeszcze będziemy widzieć z zielonego szlaku.
Do schroniska Klimczok przychodzimy o 11.20 i tylko wstępujemy po pieczątki, gdyż czas nas goni, by zdążyć na odpowiedni autobus ze Szczyrku do Bielska-Białej, bo w przeciwnym razie utknąłbym tam na 3 godziny jak to teraz jest w soboty, niedziele i święta.
Oczywiście teraz zielonym szlakiem, znowu pod słońce, ale piękne mimo to widoki. Teraz w głównej roli Skrzyczne i jego pasmo. W miejscu, w którym zielony krzyżuje się z niebieskim, czyli Na Pięciu Drogach, zmieniamy barwy szlaku właśnie na niebieski.
Nim dojdziemy do kościoła Na Górce, ale ze względu na wspomniany brak czasu, tym razem nie wstępujemy. Jesteśmy tam o 12.15.
Zaraz potem opuszczamy niebieski turystyczny i dalej schodzimy niebieskim ale spacerowym.
Taki wyryp w dół, trochę ślisko... Seniorka macha rękami jakby chciała pofrunąć... ale zeszliśmy. Mało tego dotarliśmy do mety w Szczyrku na najbliższy przystanek autobusowy o 12.35 i jeszcze mieliśmy 6 minut do planowanego odjazdu. Czyli zdążyliśmy. Na mecie już był gość, który na górze nas focił i też z nami jechał do Bielska-Białej. Kiedy Seniorka zapytała go ile zrobił zdjęć - usłyszeliśmy "tysiąc". Tysiąc to ja zrobiłem przed laty w Maroku przez cały 2-tygodniowy pobyt. Ja jestem szczęśliwy jeśli na wycieczce mam minimum 100 fotek, bo zawsze coś odpadnie... i dziś mam trochę ponad setkę, ale tysiąca to nie chciałbym obrabiać.
 






11 komentarzy:

  1. Devo essere anonimo a causa del mio lavoro. Bellissimo inverno. Ho inviato la canzone di Rita Pavone a Oslo.Vit

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lo so perché ho ricevuto un set di 22 canzoni da Sven. Grazie per la visita.

      Usuń
  2. Bajkowo! Cudownie! A szadź w przepiękny sposób uwieczniona!
    Widzę, że Szlak niebieski prowadzi między domkami których parę lat temu nie było. Uwagę zwraca ten- ładnie malowany.
    Tatry widziane spod schroniska na Szyndzielni to dla mnie nowość. Zwykle widoczne były ze szczytu Klimczoka- oczywiście przy wyjątkowej pogodzie.
    Błękitne niebo przy tak pięknej widoczności i otaczającym wokół śniegu z szadzią na gałęziach- to marzenie każdego turysty wyruszającego o tej porze w trasę. Wy to macie szczęście... i my - oglądający Twoją relację też, bo to tak jakbysmy tam byli z Wami :-)
    Twój blog Stachu nie zna granic, a widać to po komentarzach. I tak trzymać! Pozdrawiamy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten malowany już pokazywałem w styczniu ubiegłego roku, kiedy to pogoda nas tam potraktowała paskudnie. Teraz nam aura pokazała dobrą stronę swojego oblicza.
      W takich warunkach człowiek zapomina, że coś mu dokucza, że słaby organizm. W takich warunkach wraca wigor i najpiękniejsze słowa podziękowań dla Stwórcy same wychodzą z ust.
      Bardzo dziękuję za wizytę i za pozostawiony ślad. Serdeczności dla Was...
      ... a jeśli chodzi o granice to dziś mam kilka wejść z Arabii Saudyjskiej.

      Usuń
  3. Śliczna trasa - mnie też grypa dopadła - jakaś taka dziwna, depresyjna, bez gorączki z lekkim kaszlem i katarem, znacznie mniej łamiąca w kościach, ale za to z potężną słabością - zwyczajnie nie miałem siły zwlec się z fotela i ruszyć gdzieś. Koszmar! Jak boli i rzuci w wyro to jest Ok, ale jak tak "rozdziamdzia" to głupio przed samym sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie jest tak jak piszesz, bo po "rozruszaniu" organizmu na trasie ponownie to łajdactwo powróciło, ale przynajmniej teraz w końcu wychodzi ze mnie różne paskudztwo i powinno być lepiej.

      Usuń
  4. Piękna relacja i super trasa. Ja też robię ok 100 zdjęć ;)
    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na szlaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i za miłe słowa.
      Serdeczności.

      Usuń
  5. Ależ widoki. Pogoda petarda! Tylko ten smog psuje krajobraz. Rok temu miałem podobne widoki choć aż takiej przejrzystości powietrza nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię po dłuższej nieobecności, aż mi serce z radości podskoczyło, bo już martwiłem się Twoją ciszą zwłaszcza na Twoim blogu.
      Tak, to w tym roku najpiękniejsza jak dotąd pogoda na szlaku i maksymalnie to wykorzystaliśmy.

      Usuń
  6. Praktycznie cały luty spędziłem na wyjeździe służbowym na Ukrainie. Był tam internet ale tak marny, że ciężko było bloga otworzyć z tymi wszystkimi zdjęciami. Na szczęście już wróciłem i teraz powoli odrabiam zaległości.

    OdpowiedzUsuń