sobota, 18 lutego 2017

624 trasa - 17.02.2017

Bystra - Równia pod Kozią - Kozia Góra -  Las Cygański - Bielsko-Biała Kubiszówka.

Zgodnie z sugestią AC w komentarzu do 622 trasy, nie powinienem wyściubić głowy z domu w tak niesprzyjających warunkach pogodowych... ale... w Bielsku-Białej w Kubiszówce dziś będzie koncert promujący najnowszą płytę Grażyny Łobaszewskiej i zespołu Ajagore "Sklejam się". Tytułowa piosenka w powyższym klipie.
Nie można tak, ot sobie (według mnie) przyjechać tylko na koncert, ale trzeba zapoznać się z okolicą, lub sobie ją przypomnieć. Będę miał jedno i drugie, bowiem pierwszy czerwony odcinek trasy będzie moim debiutem.
Zaczynam wędrówkę w Bystrej wraz z koleżanką, w zmiennych warunkach pogodowych o 13.50. Akurat zaczyna intensywniej padać deszcz, który przerodzi się niebawem w deszcz ze śniegiem i od tej pory wędrowanie po części stanie się magiczne ze względu na wizyjne doznania.
O 14.25 dochodzimy do przełęczy aktualnie zwanej Równią pod Kozią i od tego momentu dziewictwo szlaków skończyło się. Dalej niebieskim. Lód, lód, lód i jeszcze raz lód. Koleżanka w markowych butach za kilka setek złotych praktycznie nie może się poruszać... i dziś sprawdziło się to, o czym zawsze mówię, że nie ważna jest marka, ale jakość buta. Moje za 1/4 ceny wydanej przez koleżankę prawie wcale  nie mają poślizgu... ale trzeba wiedzieć, gdzie tanie i praktyczne buty należy kupować.
Do schroniska "Stefanka" na Koziej Górze przychodzimy o 14.38 i po raz pierwszy od początku znajomości możemy tutaj dłużej posiedzieć, bo nie mamy żadnej czasowej presji. Zostanę tutaj rogaczem, wypiję grzane piwo z cytryną, poczochram się z kudłatym opiekunem miejsca i... czas przeleci. O 16-tej wyruszymy dalej, z tym, że nie będziemy schodzili żadnym szlakiem turystycznym, tylko narciarskim (na mapce oznaczyłem to kolorem brązowym). Wszechobecny lód nadaje naszej wędrówce tanecznego charakteru... koleżanka decyduje się na założenie raków na buty. Nasze raki to takie "prymitywne" zabezpieczenie, ale skuteczne. Markowi producenci drogiego obuwia dlatego robią je ślizgające, żeby kupić raki za kolejne setki złotych i tak wzajemnie napędzają sobie kasę. Jestem przykładem tego, że można tanio i bezpiecznie.
Cieszą mnie kolejne bałwanki, tym razem na prywatnej posesji, bo bywały lata, kiedy bałwanka zamiast zimą można było spotkać latem bardzo wysoko w Tatrach.
Las Cygański i przystanek linii autobusowej MZK nr 1 osiągnięty o 17.10. Za 5 minut odjedziemy do centrum Bielska-Białej. Kilka przedzmierzchownych fotek i przy PTTK koło zamku żegnam się z koleżanką, która tam udaje się na dyżur. Z kolei ja ulicą Orkana dochodzę do ulicy Słowackiego i idąc w górę dochodzę do Domu Kultury "Kubiszówka" o 17.45. Zakupiony wcześniej bilet nikt nie sprawdza, bo jestem o godzinę wcześniej niż  planowany początek koncertu.
Serdeczne przywitanie z Przyjaciółmi, czyli z Grażynką i całym zespołem Ajagore wraz z menago, akustykiem i kierowcą.
O 19.00 rozpocznie się rewelacyjny koncert, który potrwa do 20.40. Będą starsze piosenki, ale też głównie nowe z płyty "Sklejam się".
Fotki nigdy nie oddadzą wesołości, jaką na scenie tworzą Muzycy. To jest ekstaza dźwiękowa i profesjonalizm najwyższego lotu... no i Grażyna. Uważam, że powinni zarejestrować koncert na DVD, są naprawdę tego warci.
Sala pełna, potem owacje, bisy i rozdawanie autografów w pozycji siedzącej, stojącej, klęczącej... byle tylko zadowolić odbiorcę... wszystko zrobione niezwykle gustownie. Spotykam krajankę z Ustronia, która tak samo jest przyjaciółką zespołu jak ja i już jest nam raźniej. Czekamy na autografy przepuszczając tych co robią wywiady itd.
W końcu o 21.40 kończy się ta piękna trasa fotkami zespołowymi, a ja biegiem muszę udać się na dworzec autobusowy, by zdążyć... zdążyłem cały spocony, ale jakże szczęśliwy.
Szczęście moje osiągnęło zenitu już w domu, kiedy przeczytałem dedykację Grażynki... i łezki nie wytrzymały i polały się spod powiek na policzki. Mogę to określić tak - dobro dane komuś powraca, więc jestem szczęściarzem.

10 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem!!!
    Uczta duchowa w trój-wymiarze. Bo oglądając po raz kolejny Twoje zdjęcia, piszę komentarz jednocześnie słuchając załączonych przez Ciebie piosenek.
    Tekst "Sklejam się" odebrałam bardzo osobiście.
    Nie znałam dotąd twórczości Grażyny Łobaszewskiej i teraz przybyła kolejna miłośniczka Jej piosenek :-)Melodyjnie,aż do wirtuozerii, z tekstami pełnymi wartości. Nietypowe to Twoje wędrowanie, bo połączenie spaceru w pięknym krajobrazie, z ucztą duchową w pełnym tego słowa znaczeniu. Bo zima którą tu pokazujesz- śnieżno- mgielno- "ciapata" ma swój urok. Schroniska na Koziej Górze praktycznie już nie pamiętam- tak dawno mnie tam nie widzieli. I mam kolejne miejsce do odwiedzenia...
    Pozdrowienia dla Towarzyszki Twoich wędrówek. Jak zwykle pogodna, uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do życia i perfekcyjnie przygotowana na każdą niespodziankę pogodową. Ale jakże mogłoby być inaczej:-)
    Jesteś Stachu Dobrym Duchem , takich ludzi przyciągasz i niech tak zostanie :-)
    Wspaniałe dreptanie. Niewielkie, ale świadczące o tym, że każdy wyjazd potrafisz wykorzystać w 100%
    W tym przypadku i wędrówka i jeszcze Koncert - piękny, niebanalny.
    Pozdrawiamy serdecznie życząc zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak pozytywne przyjęcie relacji i miłe słowa. Myślę, że sprawdziły się w relacjach wstawki filmowe, to takie urozmaicenie szablonu tekst-fotki.
      Grażyna dbała zawsze o teksty i czyni to nadal, bo uważa tekst za podstawę piosenki, a na płycie są słowa Jana Wołka, Justyny Holm, Piotra Bukartyka, Andrzeja Poniedzielskiego, zaś muzykę głównie stworzyli muzycy Ajagare. "Ole gondola" to kompozycja Grażyny.
      Cieszę się, że przypadła Ci twórczość, choć wcześniejsze też powinnaś znać, choćby "Czas nas uczy pogody", "Brzydcy", "Gdybyś" czy "Za szybą" (całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę).
      Same Dobre Duchy wokoło, Ty z Marianem też do nich należycie, za co szczególnie dziękuję.
      Podoba mi się określenie zimy śnieżno-mgielno-ciapatej, hahaha, tak było na tej trasie, ale bardzo sympatycznie, bowiem nie czuliśmy dziś presji czasu, wręcz odwrotnie, mieliśmy go bardzo dużo i pod tym względem była wyjątkowa.
      Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam Was.

      Usuń
  2. no Stach dreptanie koncert autografy...zdjęcia i fajna relacja...miłego

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wycieczka. Na Stefance nawet tego samego wilka zrobiłem ;)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny blog, a tutaj też zapowiada się spoko http://karpackiesciezki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi za opinię, dziękuję za wizytę a z linku skorzystam. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Zostałam ujęta w początku opisu co mnie ucieszyło bo w rzeczy samej mnie nikt z domu w taką pogodę nie wygoniłby a co dopiero iść dobrowolnie. Podziwiam was.
    Widzę że już więcej osób anonimowo tutaj pisze ale ja i tak zostanę AC.
    O koncercie nie piszę bo dowiedziałam się z innych źródeł że był powalający, same superlatywy więc po co to kolejny raz powtarzać. Mogę ci tylko podziękować za tych kilka piosenek tutaj wgranych. Szczęścia życzę AC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pozytywne opinie powinny być upowszechniane, bo przecież Artyści na to czekają. Nie ma takiego komu by nie zależało na uznaniu publiczności, odbiorców sztuki. Ważne to, że o tym wspomniałaś.
      Tak, zostajesz AC, a nawet gdybyś się nie podpisała to i tak Cię rozpoznam.
      Co do pogody, turyści, którzy wybierają się na wycieczki planowane o kilka miesięcy wcześniej, muszą się wtedy zmierzyć z aktualną pogodą i nie ma w tym nic szczególnego. Ta trasa była planowana w tym dniu od miesiąca.
      Dziękuję, że zajrzałaś, bardzo mi z tego powodu miło.

      Usuń